Analitycy wyjaśniają, że po dynamicznych zmianach w pierwszym półroczu brak dużych skoków cen po drugim kwartale jest faktem.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej" ceny nowych mieszkań już osiągnęły poziomy minimalne. Ceny raczej nie rosłyby, gdyby deweloperzy ruszyli z budową nowych osiedli. Jednak z szacunków Polskiego Związku Banków wynika, że w tym roku ruszyło o od 60 do 75 procent budów mniej niż w roku ubiegłym. Związek ocenia, że firmy mają nawet 30 tysięcy wolnych, nowo wybudowanych lokali. Jednak za pół roku pula ta się wyczerpie.
Zdaniem specjalistów, należy liczyć się z tym, że wtedy ceny nowych mieszkań zaczną rosnąć - od kilku do 10 procent. Nie grozi nam jednak hossa jak to miało miejsce dwa lata temu.