Znawcy rynku książki zwykli narzekać, że czytają głównie ci, którzy muszą: uczniowie, studenci oraz ludzie zobligowani do poszerzania wiedzy w ramach wykonywanego zawodu. Dla dopełnienia tego obrazu zwykle dodaje się, że Polacy znacznie chętniej oddawali się lekturze „za komuny”, gdy książki były trudno dostępne, a teraz jest z każdym rokiem coraz gorzej. Zbyt brzydka jest ta wizja, by mogła być prawdziwa.
Co trzeci Polak nie czyta wcale…
23 kwietnia przypada święto patrona książek, którym w tradycji Kościoła Katolickiego jest święty Jerzy. Tego samego dnia obchodzony jest Światowy dzień Książki i Praw Autorskich, ustanowiony w roku 1995 przez UNESCO. Z tej okazji warto zastanowić się nad stanem czytelnictwa w naszym kraju, szczególnie że przedstawia się je zwykle w czarnych barwach, prognozując, iż sytuacja - i tak niewesoła - będzie się pogarszać.
Faktem jest, że w badaniach statystycznych dotyczących czytelnictwa nasi rodacy wypadają blado. Z wykonanych jesienią 2007 roku badań Centrum Badań Opinii Społecznej wynika, że co trzeci dorosły Polak (32 proc. ankietowanych) w ogóle nie czyta książek. W grupie tej przeważają ludzie powyżej 45. roku życia, szczególnie emeryci i renciści, jak również mieszkańcy wsi, osoby z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym, robotnicy niewykwalifikowani, rolnicy, bezrobotni i ludzie w trudnej sytuacji bytowej. Co ciekawe – kobiety czytają więcej niż mężczyźni.
Badanie CBOS pokazało ponadto, że księgarnie nie cieszą się dużą popularnością wśród naszych rodaków – niemal połowa czytających kupuje w nich książki sporadycznie, a 31 procent nie odwiedza ich wcale. Podobnie rzecz wygląda w przypadku bibliotek, progu których nie przestępuje co trzeci miłośnik wynalazku Gutenberga, jeszcze gorzej zaś mają się antykwariaty i inne miejsca, w których można nabyć książki z drugiej ręki – 73 procent czytających nie zagląda do nich nigdy.
… po książkę sięga jednak pozostałych dwóch
Jeśli przyjrzeć się wynikom badań bliżej, okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Warto odwrócić statystykę i zastanowić się, kto w Polsce czyta książki.
32 procent ankietowanych zadeklarowało, że nie czyta wcale, co oznacza jednak, że 68 procent społeczeństwa, czyli dwie na trzy osoby, wliczając w to zarówno profesorów uniwersyteckich, jak i robotników niewykwalifikowanych, oddaje się, w mniejszym lub większym stopniu, lekturze książek.
Kobiety wolą poezję, mężczyźni poradniki
Wśród czytających największą popularnością cieszą się książki przygodowe i podróżnicze (50 proc. czytających), historyczne (39 proc.), sensacyjne i kryminały (jedna trzecia ankietowanych) oraz romanse (27 proc.). Zainteresowanie klasyczną literaturą piękną zadeklarowało 16 proc. miłośników książek, tyle samo czytających wybiera utwory humorystyczne i komediowe, 14 proc. – fantastykę, dwunastu na stu Polaków – współczesną literaturę piękną, a co dziesiąty – thrillery i horrory.
Licznych amatorów mają książki o charakterze użytkowym, takie jak przewodniki, poradniki czy książki kucharskie – preferuje je aż 36 proc. badanych. Polacy lubią również literaturę opartą na autentycznych wydarzeniach – po biografie, dzienniki, wspomnienia czy zbiory listów sięga co czwarty czytający. Niemal tyle samo wybiera literaturę faktu – reportaże, wywiady, felietony.
O współczesnej kulturze zwykło się mówić, że oparta jest nie na słowie, lecz na obrazie. Futurolodzy od wielu lat straszą pesymistycznymi prognozami, wedle których książki drukowane znikną zastąpione komiksami i filmami, a samo czytanie zamieni się w oglądanie obrazków. Tymczasem po poezję, uznawaną powszechnie za najbardziej elitarną i niszową dziedzinę literatury, sięga aż 12 proc. wszystkich czytających (ośmiu na stu w całej grupie badanych). Co ciekawe, komiksy, przedstawiane często jako symbol upadku rynku tradycyjnych, „tekstowych” książek, cieszą się uznaniem zaledwie co dziesiątego czytającego. Najmniej miłośników mają książki religijne (zaledwie 1 proc.).
Badania CBOS-u pokazały, że do istotnych czynników wpływających na gusta czytelnicze należą płeć i wiek. Kobiety znacznie częściej sięgają po literaturę piękną, poezję i romanse, mężczyźni zaś chętniej czytają poradniki, przewodniki, fantastykę i książki historyczne. Młodsi ankietowani preferują literaturę faktu, książki komediowe i popularnonaukowe, fantastykę oraz komiksy, osoby pomiędzy 18 a 44 rokiem życia najczęściej sięgają także po literaturę fachową.
Czytanie nie musi oznaczać kontaktu z książką drukowaną
W badaniach na temat czytelnictwa zwykle nacisk kładzie się na odbiór książek drukowanych. W dzisiejszych czasach coraz trudniej jednak jednoznacznie utożsamić czytanie z drukiem. Dla wielu ludzi, szczególnie młodych, podstawowym medium stał się Internet - i właśnie z jego pomocą poznają utwory literackie, wiersze, publicystykę. By przeczytać książkę, artykuł z gazety czy liryk, nie trzeba wychodzić z domu, odwiedzać biblioteki czy księgarni, a często także wydawać pieniędzy. Wystarczy komputer i internetowe łącze. Trudno więc na podstawie statystyk dotyczących tylko książek drukowanych jednoznacznie stwierdzić, że Polacy czytają mało.
Poziom czytelnictwa społeczeństwa to jeden z mierników jego wykształcenia. Jeśli jednak podstawowym zadaniem literatury jest dostarczanie wiedzy, to niewielka popularność książek drukowanych jest raczej skutkiem naturalnej ewolucji mediów w czasach szybkiego rozwoju techniki niż oznaką upadku kultury. Książki z papieru (podobnie jak prasa) coraz częściej funkcjonują w wersji elektronicznej, co z jednej strony może oznaczać pustki w księgarniach czy bibliotekach, z drugiej jednak może doprowadzić do znacznego zwiększenia liczby czytelników, już nie tradycyjnych, lecz tych, którzy starają się wykorzystywać szybki rozwój mediów elektronicznych.
Książki papierowe nie na każdą kieszeń
Jeśli jednak uznać, że przeciętny Polak raczej sięgnąłby po tradycyjnie wydaną książkę niż jej elektroniczną wersję, warto zastanowić się, skąd niechęć naszych rodaków do czytania. Jedną z podstawowych przyczyn, dla których wskaźniki czytelnictwa są niskie, są wysokie ceny książek. Pięknie wydane i powszechnie dostępne, książki są często zbyt drogie dla przeciętnego Polaka. Najtańsze tytuły kosztują około dwudziestu złotych, ale za bestseller trzeba zapłacić zwykle dużo więcej.
Książki branżowe, np. dla informatyków, prawników, lekarzy czy lingwistów, nierzadko kosztują ponad sto złotych, nawet za czasopisma dla specjalistów różnych dziedzin trzeba zapłacić zwykle co najmniej kilkanaście złotych. Jeśli więc wziąć pod uwagę ceny książek, okazuje się, że są one ogólnie dostępne jedynie dla tych miłośników słowa pisanego, którzy mają zasobne portfele.
Oswajać najmłodszych z książkami
Podstawowy problem zdaje się jednak tkwić w polskim systemie edukacji. Stara zasada, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, sprawdza się i tutaj. Biblioteki szkolne to często miejsca kojarzące się uczniom z zakurzonymi regałami, na których w rzędach stoją obłożone szarym papierem lektury. W polskich szkołach czyta się coraz mniej, a najmłodszym uczniom nie wpaja się przekonania, że czytanie stanowi ważny element życia, źródło wiedzy, nie zaszczepia się w nich zamiłowania do czytania. Chętniej więc niż po książkę sięgają po tzw. „bryki” zawierające opisy obowiązkowych lektur lub ekranizacje znanych tytułów, coraz częściej również odnajdują streszczenia na stronach internetowych.
By zmienić ten stan rzeczy, uczniów od pierwszych dni w szkole należałoby konsekwentnie oswajać z książkami, podsuwać im odpowiednie dla ich wieku lektury, zaznajomić z księgozbiorem szkolnym, pokazywać, jak korzystać z encyklopedii i leksykonów, a tym samym – jak odnajdywać ciekawe lub przydatne informacje właśnie na kartach książek. Młodzi ludzie wychodzą bowiem często z mylnego przekonania, że w zasobach Internetu znaleźć można wszystko, nie warto zatem przeszukiwać bibliotecznych półek.
Specjaliści podkreślają, że w szkole trzeba rozmawiać o literaturze, pozwalając młodym ludziom samodzielnie ocenić lekturę bez narzucania odgórnej opinii i interpretacji. W przeciwnym wypadku łatwo bowiem wpoić dzieciom czy nastolatkom przekonanie, że czytanie to tylko przykry obowiązek, szkolna udręka, od której lepiej trzymać się z daleka.
Nie każdy lubi czytać, nie każdy może
Warto tez zwrócić uwagę na dość oczywisty fakt, że nie każdy lubi czytać, nie każdy też ma po temu warunki. Łatwo przyjąć, że lekturze powinni się oddawać wszyscy, niezależnie od otrzymanego wykształcenia, wykonywanego zawodu, sytuacji bytowej i finansowej, wieku czy płci, trudniej jednak odpowiedzieć na pytanie: „po co?” Sprawa jest oczywista tylko w odniesieniu do dzieci – najmłodsi dzięki książkom mogą m.in. rozwijać słownictwo, zdobywać wiedzę o świecie, uczyć się zasad moralnych, rozwijać wyobraźnię. Dla osób dorosłych czytanie to jednak głównie forma rozrywki.
Bardzo wiele czynników, zarówno osobowościowych, jak i czysto zewnętrznych, decyduje o tym, w jaki sposób spędzamy czas wolny. Z badań CBOS-u z roku 2004 wynika, że uczestnictwo Polaków w kulturze rośnie wraz z wykształceniem, pozycją materialną i miejscem zamieszkania badanych. Im są oni lepiej wykształceni, lepiej oceniają własne warunki materialne, a także im większa jest miejscowość, w której mieszkają, tym większe jest ich uczestnictwo w kulturze - częściej chodzą do kina, teatru, chętnie też czytają książki.
Miłośników literatury nie zabraknie
Nie sposób wymagać od wszystkich członków społeczeństwa takiego samego zaangażowania w odbiór dóbr kultury. W każdym społeczeństwie znaleźć można twórców i odbiorców kultury, jak również takich jego członków, którzy się nią z różnych przyczyn nie interesują. Najprostszy przykład stanowią ludzie mający niewielkie dochody i trudną sytuacje bytową – w mniejszym stopniu skłaniają się oni ku uczestnictwu w kulturze wysokiej, ponieważ w sposób naturalny w pierwszym rzędzie interesuje ich poprawa warunków życia. Warto myśleć o podnoszeniu poziomu erudycji społeczeństwa, należy jednak przy tym pamiętać i o tym, że większość Polaków nie ma wyższego wykształcenia i aspiracji, by przynależeć do elity intelektualnej.
Liczba studentów w Polsce z każdym rokiem wzrasta – w 2004 na 1000 mieszkańców przypadało już ponad 50 studiujących*, a media nieustannie się rozwijają. Już choćby te dwa fakty pozwalają żywić nadzieję, że literatura, zarówno drukowana, jak i w nowych postaciach, będzie nadal czytana. Miłośników książek z pewnością nie zabraknie.