Kultura
Wytłumacz to mojej mamie w bajce
2007-08-26, 13:50
"Dzieci to taki sam odbiorca jak dorosły, tylko znacznie bardziej wymagający. A dorosły to człowiek, który jest większy od dziecka, ale wciąż z tym samym sercem" – mówi Marzanna Graff-Oszczepalińska, teolog, aktorka, pisarka, autorka bajek dla dzieci.

W przesiąkniętym elektroniką świecie pisze Pani bajki dla dzieci – tych samych dzieci, które od najmłodszych lat za pan brat są z Internetem, odtwarzaczem DVD, komputerowymi grami. Po co dzieciom XXI wieku bajki?

- I dzieci i dorośli nie lubią moralizowania, pouczania, mówienia im co można a czego nie. W bajce przekazujemy wszystkie prawdy nie wprost. Bohater bajki przeżywa pewne historie a my czytając przyjmujemy jego losy. Gdy on się czegoś uczy, my jesteśmy bogatsi o tę samą wiedzę. W twardym świecie nikt nie wstydzi się wzruszyć losami bohatera, bo przecież bajki po to są, aby nas wzruszać. Najważniejsze jest jednak w bajkach to, że czytają je dorośli dzieciom, co powoduje, że obie strony się czegoś uczą i obie strony zbliżają się do siebie
 
„Bajkami” zwie się dziś często kolorowe wydawnictwa, których bohaterami są postaci z popularnych amerykańskich kreskówek. Nie mają one większych wartości, najczęściej fabuła jest mocno okrojona do samego dowcipu, nierzadko niezbyt wyszukanego. Owe „bajki” są często produktem marketingowym, dołączanym do soczków, jogurtów, zabawek. Nie wymagają one zaangażowania ani rodzica czytającego dziecku takie historyjki, ani dziecka, które nie musi nawet silić swej cudownej dziecięcej wyobraźni. Jakimi argumentami przekonać rodziców do wybierania wartościowszych bajek, tych pobudzających wyobraźnię i zawierających pouczające historie?

- Przede wszystkim trzeba pamiętać, że prawdziwe bajki nie są historiami dla dzieci, ale dla całych rodzin. W dobrej bajce powinno być przesłanie dla dzieci i przesłanie dla dorosłych. Dzieci to taki sam odbiorca jak dorosły, tylko znacznie bardziej wymagający. A dorosły to człowiek, który jest większy od dziecka, ale wciąż z tym samym sercem.

Zastanawiam się czasem, po co pisać nowe baśnie i bajki, skoro w literaturze mamy tak wielkie dzieła jak na przykład zbiory baśni Andersena lub też braci Grimmów... Czy to nie jest jak noszenie drewna do lasu? Powtarzanie pracy, którą ktoś już kiedyś wykonał?

- Świat się zmienia i problemów przed którym stają dzieci przybywa. Moja córcia gdy była mała, nie potrafiła pojąc bajki o Kopciuszku, bo dla niej dziewczynka ta była nierozgarnięta i zapuszczona. Powtarzała, że Kopciuszek siedział i czekał na wróżkę zamiast starać się coś zrobić ze swoim losem. A do tego to, że miała brudną buzię oznaczało, że nie dbała o siebie. Dla niej musiałam wymyślać nowe bajki, takie, które do niej dotrą.

Kim trzeba być, aby móc napisać utwór literacki zrozumiały przez dziecko? Autor bajek to dorosłe dziecko i dziecięcej, niezwykle kreatywnej wyobraźni, czy też może znakomity psycholog znający tajemnice dziecięcej psychiki? A może po trochu jedno i po trochu drugie?

- Nie wolno na dziecko patrzeć z góry. Trzeba przykucnąć przy nim i posłuchać co mówi, co go interesuje, co je boli.  Zaskakujące jest, o czym dzieci chcą rozmawiać i jak postrzegają dorosłych. Kiedyś usłyszałam „moja mama nic nie rozumie, niech jej pani to w bajce wytłumaczy”.

Jak wygląda współpraca współczesnego bajkopisarza z wydawnictwami? Kto ocenia wartość utworów? Czy trudno jest przekonać wydawcę do publikacji współczesnej bajki miast do sięgania po sprawdzone od dziesięcioleci tytuły?

- Zawsze twierdziłam, że ludzi dobrych i otwartych nie brakuje wokół nas, tylko my nie zawsze potrafimy ich dostrzec. W moim przypadku takich ludzi było bardzo dużo. Janusz Tylman namówił mnie do nagrania bajek z muzyką, Wydawnictwo Diecezjalne Sandomierz poprosiło – słysząc o tym – o teksty i po dwóch miesiącach wydało je w formie książki, a po kolejnych dwóch poprosiło o kolejne do nowej książki. Anna Gornostaj wystawia moje teksty w bajkach dla dzieci wciąż zadziwiona, że trudne tematy, jakie są w tych bajkach, są tak łatwo przyswajane przez dzieci.

No właśnie, jak dzieci przyjmują pani bajki

- Jak dotąd dobrze. A tak poważnie to najpiękniejszym komentarzem do bajki była wypowiedź chłopca na oddziale dziecięcym, który powiedział mi „tak jest z nami jak pani pisze”. Dotyczyło to bajki o żyrafie Aldonie – maskotce, która mieszka w szpitalu i opiekuje się dziećmi. Pięknie opowiedziała o bajce o wędrowcu siedmioletnia dziewczynka, która porównała losy wędrowca i zamku do mamy i taty, którzy wciąż szukają się wzajemnie, ale gdy odnajdują to widać, że kochają się najbardziej na świecie. Muszę jednak przyznać, że bajki opowiadam nie tylko dzieciom. Dorośli też ich potrzebują i nie ma piękniejszego widoku od tego gdy widzę łzy wzruszenia w i oczach dzieci i ich rodziców.

Bajki są wydane jako książka „Bajki Marzanki” i jako płyta CD?

- Dzieci lubią słuchać bajek i piosenek kojarzonych z tymi bajkami. Na płycie bajki czytają takie osoby jak: Teresa Lipowska, Olga Bończyk, Daria Widawska, Cezary Morawski, Alek Mikołajczak. Piosenki zaś śpiewają Magda Femme i Michał Wiśniewski. Kołysanka dla Misia w wykonaniu Magdy jest tak ciepła, że można jej słuchać „na okrągło”. Na pewno jest to zasługa muzyki, którą skomponował Janusz Tylman.

Wspominała pani że przygotowuje nową książkę, o czym będą nowe bajki?

- Znów wzięłam się za trudne tematy poruszane z odrobiną humoru. Będzie historia o wiewiórce Lucynie, o Radku Niejadku, o chłopcu, który nauczył się być bohaterem pomimo kalectwa i inne. Nie można zdradzać wszystkiego. Mam nadzieję, że dzieci przyjmą je tak dobrze jak wydawnictwo i przyjaciele, którzy już przeczytali te bajki.

Rozmawiał Jerzy Piątek

Marzanna Graff-Oszczepalińska, aktorka, bajkopisarka, zamierzała studiować aktorstwo w PWST, złożyła jednak papiery na teologię. Swoim nauczycielom w szkole średniej powiedziała o tym dopiero, gdy była na trzecim roku studiów. Skończyła studia doktoranckie z teologii moralnej, jednak – koniec końców – i tak związała się ze sceną występując w Towarzystwie Teatrum w Warszawie. Jak sama mówi, od zawsze opowiada bajki przyjaciołom oraz swoim dzieciom. Twierdzi, że poprzez bajkę można przekazać prawie każdą treść, skupiając przy tym uwagę odbiorcy na dłużej. W lipcu 2007 r. do księgarń trafiła jej pierwsza książka pt. „Bajki Marzanki”.

Fotografia wykorzystana w tekście: Piotr Wawrzynów

Dyskusja na temat powyższego artykułu: zobacz jak głosowali nasi czytelnicy

Jerzy Piątek