Sposób finansowania studiów krytykowany jest przez wiele organizacji międzynarodowych (m.in. OECD i Bank Światowy). Chodzi o to, że tylko część studentów ma dostęp do bezpłatnego studiowania: uczący się w trybie stacjonarnym i tylko na uczelniach państwowych. Reszta musi sięgnąć głęboko do kieszeni - studenci na kierunkach zaocznych i wieczorowych w państwowych szkołach wyższych słono płacą za możliwość zdobywania wiedzy.
Pieniędzmi od studentów zaocznych publiczne uczelnie reperują swoje budżety, dostają również dotacje z państwowej kasy. Zdaniem Magdaleny Kuli, publicystki „Polska Times”, uruchomienie dotacji dla szkół prywatnych mogłoby poprawić jakość kształcenia i badań prowadzonych w tych uczelniach. Sytuację na rynku edukacji wyższej poprawiłoby wprowadzenie powszechnej odpłatności za studiowanie wraz z dobrze przygotowanym pakietem kredytów i stypendiów. Na początku kwietnia jednak rząd PO-PSL nie zdecydował się na taki krok.