Protesty rodziców i łzy gimnazjalistów piszących końcowy egzamin wzbudziło zadanie nr. 32 dotyczące „Syzyfowych prac” Stefana Żeromskiego i „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. W niektórych szkołach poloniści nie zdążyli omówić tych lektur lub też pominęli je, uznając, że "nie przystają one do życia i świata dzisiejszych nastolatków". Pozostawienie zadania nierozwiązanego to aż o 16 punktów mniej z testu (w sumie z egzaminu humanistycznego można było zdobyć maksymalnie 50 punktów).
MEN zdecydowało, że egzamin nie będzie powtórzony, ponieważ nie znaleziono żadnych podstaw prawnych, które dopuszczałyby unieważnienie testu w całości lub w części. Resort podkreślił, że podstawy egzaminacyjne mówią, iż uczeń analizuje, porównuje, porządkuje i syntetyzuje informacje zawarte w tekstach kultury.
Takimi tekstami w podstawie programowej z języka polskiego na poziomie gimnazjalnym są m.in. właśnie feralne lektury. - „Nie może zatem być wątpliwości, że odwołanie się w zadaniu egzaminacyjnym do znajomości tematyki „Kamieni na szaniec” lub „Syzyfowych prac” było postępowaniem zgodnym z odpowiednimi aktami prawnymi” - czytamy w komunikacie MEN.
Resort szacuje, że tylko jeden procent uczniów spośród zdających nie znało żadnej z dwóch lektur. Proces rekrutacyjny tych uczniów, którzy nie omawiali na lekcjach lektur wymaganych podczas egzaminu, ma być pilotowany indywidualnie przez kuratoria.