Najbardziej kontrowersyjna okazała się decyzja o posyłaniu do szkół 6-latków już od przyszłego roku. Nie do końca wiadomo, czy 6- i 7-latkowie będą się uczyć w tych samych klasach i z tych samych książek. Prawdopodobny jest scenariusz, w którym w jednej klasie będzie dziecko po zerówce, które opanowało technikę czytania i pisania, i dziecko młodsze, które do przedszkola nie uczęszczało i dopiero poznaje literki. Co więcej, nie ma wystarczającej liczby nauczycieli nauczania początkowego. Jak zawsze problemem są też pieniądze. Środki, które ma zapewnić MEN, to niewiele w porównaniu do potrzeb.
Następny ważki problem, który się pojawił, to nowe podręczniki dla dzieci, które mają rozpocząć naukę w 2009 roku. Wydawcy nie mają pewnej informacji o tym, co ma się znaleźć w podręcznikach.
Zgodnie z ustawą podstawa programowa, określająca co ma być w podręcznikach, jeszcze przed wakacjami powinna trafić do nauczycieli. Poza tym każdy przygotowany podręcznik musi zostać zatwierdzony przez MEN. Sama procedura zatwierdzania trawa czasem nawet przez rok. W zeszłym roku ministerstwo zatwierdziło w przeciągu roku 170 podręczników. W tym roku ma być ich około 1000.