Nasze najlepsze uczelnie zajęły jednak miejsca w czwartej setce. To dowód, że Polska to naukowa prowincja - pisze gazeta i podkreśla, że wykładowcy nie znają języka angielskiego i nie publikują w nim, uczelnie nagradzane są nie za wyniki naukowe tylko za liczbę profesorów i liczbę chętnych na jedno miejsce studentów, brak jest liczących się na świecie badań naukowych.
Efekt: czołowe polskie uczelnie o wielowiekowych tradycjach w rankingu sąsiadują z takimi szkołami jak Uniwersytet w Kansas, Politechnika w Montanie czy Uniwersytet z Witwaterstand w Republice Południowej Afryki.
- To ogromny wstyd, szczególnie, że to właśnie na podstawie tej listy wyrabiana jest powszechna opinia o stanie szkolnictwa wyższego poszczególnych państw - cytuje gazeta słowa byłego wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, profesora Krzysztofa Rybińskiego.