Donald Tusk poinformował, że decyzja o usunięciu Piskorskiego zapadła jednogłośnie. Przewodniczący PO podkreślał, że wokół osoby byłego prezydenta Warszawy i byłego posła PO systematycznie pojawiały się niejasności dotyczące jego działań jako przedsiębiorcy i jako polityka.
Lider Platformy Obywatelskiej zaznaczył, że Piskorski w świetle prawa jest bez zarzutu, ale działalność publiczna wymaga czegoś więcej.
Przysłowiowym gwoździem do trumny Piskorskiego okazał się artykuł w "Dzienniku", według którego europoseł PO miał kupić razem z żoną 320 hektarów ziemi pozostałej po PGR na Pomorzu Zachodnim. Zakup ten miał kosztować 1,25 mln zł. na ziemi tej sadzony jest las, co ma pozwolić Piskorskiemu na zarobienie 9 mln zł. Według "Dziennika", dochody europosła nie były wystarczające, aby sfinansować tą inwestycję. W dzień później tłumaczył on, że dziennikarze zaniżyli zarobki europosła, mówił też o kredycie i o poniesieniu znacznej części kosztów tej inwestycji przez żonę.