- Jako parlamentarzysta i minister ślubowałem Polsce, a nie któremukolwiek prezesowi - podkreślił Radosław Sikorski na łamach „Gazety Wyborczej”.
Kandydat na szefa MSZ w rządzie Donalda Tuska za główne cele polskiej polityki zagranicznej uznał kwestie związane z traktatem o reformie Unii Europejskiej, poprawę stosunków z sąsiadami oraz negocjacje z USA w sprawie rozlokowania na terytorium Polski elementów tarczy antyrakietowej. Według Sikorskiego, przez najbliższe dziesięciolecia interesy Polski będą wymagały dobrych relacji zarówno z Unią, jak i z USA.
Zdaniem byłego szefa MON, Warszawa może być jednocześnie lojalnym sojusznikiem Brukseli i dobrym partnerem Waszyngtonu. Sikorski zwrócił przy tym uwagę, że Polska jest dla USA "tym ważniejszym sojusznikiem, im lepszą pozycję ma w Unii". Kandydat na szefa polskiej dyplomacji zaznaczył też, że błędem jest zmuszane supermocarstwa do wyboru między Polską a Niemcami, gdyż „można przewidzieć, kogo Stany Zjednoczone wybiorą”.