Sejm przyjął nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Za zmianami głosowała PO oraz lewica, przeciwko było Prawo i Sprawiedliwość. Ustawa zmienia zasady wyboru władz instytutu oraz poszerza dostęp do jego akt.
Za ustawą głosowało 273 posłów, 149 było przeciw, a 1 się wstrzymał.
Ustawa w miejsce dzisiejszego 11. osobowego kolegium powołuje 9. osobową Radę IPN. Ma ona między innymi rekomendować kierunki działania IPN oraz opiniować powoływanie i odwoływanie szefów pionów instytutu. Członkiem rady będzie mogła zostać jedynie osoba z tytułem z nauk prawnych lub humanistycznych.
Prezesa IPN powoływać i odwoływać będzie Sejm zwykłą większością głosów. Dotychczas do przeprowadzenia zmian na fotelu szefa IPN potrzebna była większość 3/5 głosów.
Kandydatów do Rady IPN będzie wskazywać Zgromadzenie Elektorów, wyłaniane przez uczelnie i Instytuty Historii i Studiów Politycznych PAN.
Obywatele mają mieć dostęp do oryginalnych akt służb specjalnych PRL na swój temat. Nie będzie też anonimizacji danych osobowych. Nazwiska agentów będzie można uzyskać po złożeniu oddzielnego wniosku. Dostęp do wytworzonych przez siebie dokumentów mieliby także agenci i oficerowie służb PRL.
Poseł PO i autor nowelizacji Arkadiusz Rybicki mówi, że zmiany mają przede wszystkim ułatwić obywatelom dostęp do akt. "Chcielibyśmy, aby IPN opublikował do końca 2012 roku wszystkie inwentarze dotyczące 24 milionów teczek, tak żeby dowolna osoba mogła przyjść do IPN jak do czytelni, wypełnić rewers i otrzymać swoje materiały" - powiedział.
Arkadiusz Rybicki dodał, że jedna z najważniejszych przyjętych dziś do nowelizacji poprawek mówi o tym, że dzisiejsze Kolegium IPN, które według projektu zastąpiłaby nowa Rada IPN, nie będzie mogło ogłosić w tym roku konkursu na nowego prezesa IPN.
Lewica od początku opowiadała się za likwidacją Instytutu. Jednak jak tłumaczy Witold Gintowt - Dziewałtowski poparła nowelizację, bo jest to mały krok w kierunku zmian upolitycznionego IPN. "Prezes IPN-u miał większe kompetencje od premiera - nie podlegał żadnej kontroli, osąd nad jego działalnością to historia i Pan Bóg, a więc jest lepiej niż było, natomiast nie ma wątpliwości, że system nie zostanie poprawiony" - powiedział. Witold Gintowt - Dziewałtowski ma nadzieję, że po zmianach w IPN skończy się "gra teczkami".
Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk twierdzi, że zmiany mogą jedynie zaszkodzić Instytutowi. Jego zdaniem nowelizacja rozmywa odpowiedzialność w IPN-ie - nakłada zbyt wiele uprawnień na rady IPN-u w sytuacji gdy jest ona ciałem kolegialnym i nie ma tam odpowiedzialności indywidualnej. Poseł PiS uważa, że również sam wybór rady IPN-u ze środowisk akademickich budzi głębokie watpliwości, gdyż przy tej procedurze nie będą one w ogóle podlegały lustracji.
Również prezes IPN Janusz Kurtyka krytykuje nowelizacje ustawy o Instytucie. Zdaniem Janusza Kurtyki przyjęte dziś zmiany wywołają chaos decyzyjny w kierownictwie IPN oraz spowodują upolitycznienie środowisk naukowych.
Szef IPN uważa, że argumenty PO o tym, że zmiany są potrzebne by Instytut odpolitycznić, są bezzasadne. "W tym momencie Instytut z całą pewnością nie jest w żaden sposób poddany wpływom politycznym i mogę to stwierdzić z całkowitą pewnością" - zapewnił Janusz Kurtyka.