Taki wyrok zapadł w krakowskim Sądzie Okręgowym w procesie, jaki adwokat, reprezentujący córkę Lecha Wałęsy, wytoczył wydawcy książki, krakowskiej spółce "Arcana". Przeprosiny mają się w ciągu miesiąca ukazać w "Gazecie Wyborczej", na całej stronie. Oprócz tego wydawca ma zapłacić 5 tysięcy złotych na Fundację "Sprawni Inaczej" w Gdańsku.
Sąd uznał, że umieszczenie w książce dat zarejestrowania i wyrejestrowania Wałęsy jako tajnego współpracownika SB, a pominięcie wyroku sądu lustracyjnego, który oczyścił go z zarzutów o współpracy z Służbą Bezpieczeństwa, narusza częściowo dobra osobiste córki byłego prezydenta. Nie naruszają ich natomiast ujęte w pozwie cytaty: "obszczymurek" i "elektryk".
Mecenasd Ryszard Laźny, który reprezentował wydawcę książki, powiedział po ogłoszeniu wyroku, że nie wyklucza apelacji. "Nie wiem, jak dalece można zamykać usta autorom książek" - powiedział adwokat. Jego sądowy przeciwnik, mecenas Ryszard Ridyger, reprezentujący córkę Lecha Wałęsy, powiedział natomiast, że jest zmęczony, ale zadowolony. Dodał, że czuje niesmak, że trzeba było poprzez proces sądowy uzyskać potwierdzenie oczywistej prawdy, iż jeśli się kogoś obrazi, to trzeba go przeprosić.