Raport Polska.pl
Noc zabawy i postanowień
2009-12-30, 22:31
Noc z 31 grudnia na 1 stycznia jest jedyną, w czasie której nie obowiązuje cisza nocna. Żegnamy stary i witamy nowy rok, pijąc szampana, puszczając fajerwerki i składając sobie życzenia wszelkiej pomyślności.

Koniec roku w środku zimy

Skąd wzięło się świętowanie przełomu lat akurat o tej a nie innej porze roku? Przecież na półkuli północnej (na której ustalano w końcu kalendarz) o wiele sensowniejsze wydawałoby się świętowanie w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych - na przykład wiosną lub latem. Dlaczego zatem od dawna obchodzimy początek nowego roku podczas krótkiego dnia, w chłodzie, a na dodatek tuż po Bożym Narodzeniu?

Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy najpierw cofnąć się o wiele wieków. Już kilkanaście tysięcy lat temu ludzie nie tylko mieli świadomość tego, że niektóre zjawiska przyrodnicze powtarzają się w ściśle określonej kolejności, ale też potrafili powiązać je z położeniem Słońca i Księżyca czy długością dnia i nocy. Wykorzystywali także tę wiedzę w praktyce, w odpowiednim czasie siejąc, zbierając i polując. Jednymi z pierwszych odkrytych jednostek czasu prawie na pewno były rok (okres obiegu Ziemi wokół Słońca liczący dokładnie 365 dni, 5 godzin, 48 minut i 46 sekund) oraz miesiąc, początkowo ściśle powiązany z Księżycem. Rozróżniamy dwa rodzaje miesięcy księżycowych: odległość między identycznymi fazami Księżyca (miesiąc synodyczny) wynosi 27 dni, 7 godzin, 43 minuty, 11 sekund; drugi - okres obiegu Księżyca, czyli "powrót" Księżyca na to samo miejsce na niebie - trwa 29 dni, 12 godzin, 44 minuty i 3 sekundy. Z czasem zaczęto używać innych jednostek czasu i umieszczać w kalendarzach stałe święta.

Za to, że początek roku przypada 1 stycznia odpowiedzialni są Rzymianie, którzy ustalili go pierwszym dniem "roku urzędowego" - tego dnia urząd obejmowali nowi konsulowie. Pierwotnie jednak początek roku świętowany był w Rzymie 1 marca. Ślady rozpoczynania roku w marcu pozostały w niektórych nazwach miesięcy na przykład "september - siódmy" czyli wrzesień (obecnie dziewiąty miesiąc w kolejności) oraz "december - dziesiąty" czyli dwunasty miesiąc - grudzień.

W roku 45 p.n.e. Juliusz Cezar, po konsultacji z greckim astronomem-filozofem Sozygenesem, wprowadził nowy kalendarz. Ustalał on 1 stycznia początkiem 365 dniowego roku, mającego 12 miesięcy po 30 i 31 dni (luty 28/29), a co czwarty rok miał mieć 366 dni. Przy okazji uregulowano niedokładności wynikające z poprzedniego systemu, wydłużając rok o 90 dni. Na cześć Juliusza Cezara siódmy miesiąc nazwano julis od jego imienia, zaś cały kalendarz zyskał miano juliańskiego. Obowiązywał on aż do XIII wieku, kiedy zastąpiono go kalendarzem gregoriańskim (nazwanym tak na cześć inicjatora zmian, papieża Grzegorza XIII). Nowy kalendarz zmienił sposób korygowania różnic między kalendarzem a obiegiem Ziemi wokół Słońca i skorygował 10-dniową niedokładność kalendarza juliańskiego. Warto pamiętać, że nie cała Europa przyjęła papieską reformę - do dziś w krajach chrześcijańskich obrządku wschodniego używa się starego kalendarza do wyznaczania świąt religijnych.

Dwóch Sylwestrów i jeden Lewiatan

Huczne obchody przełomu kolejnych lat zaczęły się znacznie później, a udział w ich powstaniu miało dwóch papieży noszących imię Sylwester. Pierwszy z nich żył w IV wieku i według legendy w 317 roku walczył z okrutnym smokiem grzechu o imieniu Lewiatan. W wyniku zmagań powalił potwora, skrępował go i wtrącił do lochów pod wzgórzem laterańskim w Rzymie. Papież Sylwester I zmarł 31 grudnia i do dziś jest patronem tego dnia.

Jednak bardziej znana jest historia Sylwestra II, również związana z Lewiatanem. Wybrany w 999 roku na papieża Gerbert d'Aurillac, mnich z zakonu Benedyktynów uważany był za mistrza sztuk czarnoksięskich, a jego pontyfikat przypadał na przełom tysiącleci. W tym czasie rozchodziły się już plotki, jakoby smok uwięziony przez Sylwestra I, miał zostać uwolniony właśnie w ostatnim dniu millenium. A kiedy jeszcze nowo wybrany papież przyjął imię Sylwestra II, ludzie uznali że to właśnie on wypuści potwora z zamknięcia.

Gdy rok 999 skończył się, minęła północ, a okrutnego smoka nadal nie było ani śladu, ludzie odetchnęli z ulgą i zaczęli bawić się i radować jak nigdy wcześniej. Wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli, zaś papież Sylwester II udzielił specjalnego noworocznego błogosławieństwa. Od tego czasu rozpoczęła się tradycja wspólnego oczekiwania na północ i radosnej całonocnej zabawy łączącej stary rok z nowym.

Koncerty, narty, fajerwerki i telewizor

Do Polski huczne świętowanie Sylwestra zawitało na dobre dopiero w XIX wieku. Wieczór ten stanowił w naszym kraju graniczny czas między bardzo domowymi świętami Bożego Narodzenia a karnawałem - okresem hucznych zabaw i balów - mimo że Adwent kończył się przecież tydzień wcześniej, nie było zwyczaju urządzania zabaw z tańcami przed ostatnim dniem w roku. Eleganckie bale i przyjęcia, wieczorowe suknie, odważny makijaż, dużo brokatu... okazuje się, że choć wielu z nas tak właśnie kojarzy sobie sylwestrowy wieczór, tylko nieliczni w taki sposób go przeżywają.

Większość Polaków spędza sylwestra na raczej kameralnych przyjęciach w towarzystwie grupy przyjaciół lub nawet tylko rodziny. Często jest to po prostu oczekiwanie na północ z pilotem telewizyjnym w ręku. Wysoki koszt zabaw sylwestrowych, połączony z wydrenowaniem portfela w związku z minionymi świętami nie zachęca zbyt wielu z nas do szaleństw w klubach, restauracjach czy dyskotekach. W tym roku dodatkowym argumentem za skromniejszymi obchodami końca roku jest kryzys i niepewność przyszłości. Z informacji o liczbie odwoływanych imprez oraz o zniżkach oferowanych przez ich organizatorów wynika, że znacznie więcej Polaków niż w latach poprzednich postanowiło spędzić ostatni dzień roku nie wydając zbyt dużo.

Z roku na rok rosnącą popularnością cieszą się za to koncerty i imprezy masowe organizowane przez (przede wszystkim duże) miasta. Zapraszane na nie polskie i zagraniczne gwiazdy przyciągają mieszkańców. Nie bez znaczenia jest fakt, że wstęp na te imprezy jest bezpłatny - dla niektórych to jedyna okazja, by z bliska, na żywo zobaczyć i usłyszeć ulubionych wykonawców, znanych do tej pory jedynie ze szklanego ekranu.

Coraz popularniejsze staje się również aktywne pędzanie Sylwestra - na nartach, podczas biegów maratońskich, w siodle. Polacy wybierają też powitanie Nowego Roku za granicą, zarówno tą bliską (Praga, Berlin, Wiedeń), nieco dalszą (Paryż, Londyn, Madryt) jak i zupełnie odległą - w tak zwanych "ciepłych krajach". Od kilku lat rosnąca popularnością cieszą się także Sylwestry niezwykłe - oblężenia przeżywają na przykład klasztory organizujące pobyty w tym okresie.

Lewiatan sztucznych ogni

O północy w całej Polsce rozlegnie się nie tylko odgłos otwieranych butelek szampana (choć savoir vivre uczy, by otwierać je bez efektów dźwiękowych) ale przede wszystkim huk puszczanych w niebo milionów fajerwerków. Z roku na rok wydajemy na nie coraz więcej. Stajemy się też coraz wybredniejsi - nie wystarczają już zwykła głośne petardy, pragniemy coraz bardziej efektownych efektów świetlnych nie tylko podczas specjalnych pokazów jakie mają miejsce w wielu miastach, ale także samodzielnie odpalając sztuczne ognie. Z roku na rok sklepy zwiększają swój asortyment fajerwerków - dziś w zwykłym supermarkecie można zaopatrzyć się w "amunicję", która zapewni bogate i olśniewające doznania - zarówno wizualne jak i akustyczne.

Niestety, więcej punktów sprzedaży i przystępne ceny to także większe niebezpieczeństwo. W fajerwerki zaopatrują się osoby młode i nieodpowiedzialne, co każdego roku skutkuje tragicznymi wypadkami. Drzemiący w sztucznych ogniach Lewiatan, uwalniany w sposób nieodpowiedni może narobić wielu szkód.

Fajerwerków należy zawsze używać stosując się ściśle do instrukcji obsługi. Nie wolno pozwalać na ich używanie osobom nieletnim i nietrzeźwym, zaś przygotowując je do użycia należy zachować daleko idącą ostrożność.

Warto też pamiętać o czworonogach, szczególnie psach, dla których hałas wywołany przez sztuczne ognie jest wyjątkowo uciążliwy czy wręcz budzi w nich paniczny lęk. W Sylwestra należy tak zaplanować spacery, by zwierzę nie było narażone na stres wywołany przez fajerwerki (weźmy pod uwagę fakt, że pojedyncze sztuczne ognie są odpalane już na kilka godzin przed północą). Warto też zastanowić się nad cichym i bezpiecznym miejscem, w którym pies będzie mógł schronić się podczas największego natężenia hałasu, a także towarzyszyć mu w czasie najgłośniejszej kanonady.

Czas postanowień, życzeń i obietnic

Przełom roku to także okres refleksji, podsumowań i... obietnic. Nowy rok jawi się czysty, jak niezapisana karta, a postanowienia podjęte - jak chętnie myślimy - bez balastu zostawionego w starym roku, wydają się łatwiejsze do spełnienia. Dlatego też Sylwester i pierwszy dzień roku to czas w którym szczególnie chętnie składamy obietnice sobie i innym. Do najpopularniejszych postanowień należą: rzucenie palenia, schudnięcie, zwiększenie aktywności fizycznej a także te dotyczące relacji - obiecujemy być milsi, znaleźć czas dla najbliższych, mieć więcej cierpliwości. Wiele postanowień dotyczy także naszych marzeń, zwłaszcza tych odkładanych z roku na rok. Chcielibyśmy wreszcie wyjechać na upragnione wakacje, zacząć budować dom, wrócić do dawno zarzuconego hobby...

Z marzeniami wiele mają też wspólnego noworoczne życzenia. Coraz częściej składamy je za pomocą elektronicznych środków komunikacji - w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin każdy posiadacz telefonu komórkowego dostanie co najmniej kilka SMS-ów z życzeniami i noworocznymi wierszykami. Niestety, czasem jest to kilka SMS-ów o identycznej treści, wysyłanych masowo do wszystkich znajomych a potem równie masowo przesyłanych przez nich dalej. Warto przynajmniej najbliższym przekazać w życzeniach coś bardziej osobistego. Nie czujmy się też skrępowani podczas składania życzeń tym, z którymi powitaliśmy Nowy Rok - to dobry moment, by pokazać, że znamy marzenia naszych bliskich i że tak samo jak oni pragniemy by się spełniły.

Joanna Gacka