Mija 70 lat od przyjęcia uchwały przywódcy radzieckiej partii komunistycznej nakazującej zamordowanie około 22 tysięcy polskich jeńców wojennych przetrzymywanych w obozach i więzieniach na Ukrainie i Białorusi.
Decyzją Józefa Stalina i Biura Politycznego KC Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 roku rozpoczęła się zbrodnia katyńska - wymordowanie przez NKWD polskich jeńców wziętych do niewoli po agresji ZSRR na Polskę. Polaków zaczęto rozstrzeliwać już na początku kwietnia 1940 roku. Zdaniem historyka profesora Wojciecha Materskiego rozkaz zgładzenia przez NKWD polskich jeńców pokazuje
prawdziwe oblicze stalinizmu. Profesor Wojciech Materski przypomina, że rozkaz z 5 marca 1940 roku nie ma odpowiedników w krwawej historii Związku Radzieckiego.
„Rozkaz Stalina powodował zastosowanie wobec polskich jeńców trybu specjalnego" - przypomina profesor Materski. Nie formułowano żadnego aktu oskarżenia na forum sądowym, nie było prokuratora czy obrońcy. Wojciech Materski wyjaśnia, że wobec polskich oficerów konstruowano tak zwane listy śmierci. W ten sposób od 4 kwietnia do 15 maja wymordowano prawie 22 tysiące osób.
Profesor Materski podkreśla, że mimo upływu 70 lat od popełnienia zbrodni, ciągle pozostaje wiele znaków zapytania. Jednym z nich jest choćby miejsce spoczynku zamordowanych na zachodniej Białorusi. Te tajemnice - jak lista białoruska, protokoły wykonawcze komand katowskich oraz zarządów regionalnych NKWD czy teczki personalne - ciągle kryją rosyjskie archiwa. Do tej pory Rosjanie przekazali 67 tomów akt dotyczących zbrodni katyńskiej. W rosyjskich archiwach pozostaje jeszcze około 110 nieznanych polskim prokuratorom tomów. „Ta dokumentacja - wyjaśnia historyk - rozwiałaby różnice między kwalifikowaniem zbrodni przez Polskę i Rosję".
Ekspert podkreśla, że dla strony polskiej była to zbrodnia ludobójstwa, zbrodnia wojenna, co do której sprawstwa nie ma żadnej wątpliwości. Tymczasem dla strony rosyjskiej to mord kryminalny, który się przedawnił, a jakikolwiek proces jest zbędny, bo sprawcy od dawna nie żyją. Polskie śledztwo zostało wszczęte przez pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej po umorzeniu trwającego 14 lat śledztwa prowadzonego przez rosyjską prokuraturę wojskową. Rosjanie uznali, że mord nie był zbrodnią ludobójstwa, nie podali uzasadnienia umorzenia śledztwa i nikogo nie postawili przed sądem.