Społeczeństwo
Usterka Tupolewa
2010-08-19, 09:02
Przed lotem do Smoleńska prezydencki Tu-154M był sprawdzany przez ekipę ściągniętą z zakładu w rosyjskiej Samarze - ustalił "Nasz Dziennik".

Naprawa miała miejsce w Warszawie. Mechanicy usuwali awarię bloku sterowania w układzie autopilota. Gazeta podkreśla, że wszelkie usterki tupolewa powinny być odnotowane w tzw. książce pokładowej, ale książka była 10 kwietnia na pokładzie tupolewa i jeśli przetrwała, jest w rękach Rosjan.

Dziennik przypomina, że awaria autopilota przydarzyła się w trakcie transportu polskich ratowników powracających z misji na Haiti. Jak zapewnia pułkownik Ryszard Raczyński, były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, awaria została usunięta na pewno przed 7 kwietnia.

Pracę rosyjskich techników nadzorował szef sekcji techniki lotniczej specpułku. "I nie miał wobec tych techników żadnych zastrzeżeń" - podkreślił w rozmowie z gazetą pułkownik Raczyński. Żadnych uwag co do stanu maszyny nie zgłaszała też jej załoga. Raczyński nie potrafił wskazać konkretnej daty, kiedy naprawa miała miejsce.

IAR