Prof. Rychard o wczorajszych obchodach
2010-08-31, 09:52
Profesor Andrzej Rychard uważa, że związek zawodowy "Solidarność" nie reprezentuje całego dziedzictwa historycznej "Solidarności". Jego zdaniem obchody 30. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych powinny mieć wymiar narodowy, a nie związkowy. Wówczas nie dochodziłoby do gorszących scen gwizdania na premiera.
Socjolog w rozmowie z IAR powiedział, że związek zawodowy to jedynie jeden z nurtów ówczesnej "Solidarności". Profesor Andrzej Rychard zauważył, że z jej dziedzictwa wyrośli tacy politycy, jak zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Donald Tusk i Bronisław Komorowski. Zdaniem rozmówcy IAR obecny NSZZ "Solidarność" prezentuje zaledwie jeden z nurtów tej organizacji sprzed 30 lat.
Profesor Rychard zaznaczył, że nie dziwi go dramatyczne wystąpienie na wczorajszych uroczystościach Henryki Krzywonos, która apelowała w Gdyni o szacunek dla wszystkich, którzy wspólnie walczyli o wolność. Socjolog zauważył, że bardzo dobrze wyczuła ona atmosferę panującą na gdyńskich obchodach. Przemowa byłej opozycjonistki nie była zaplanowana. Henryka Krzywonos weszła na mównicę zaraz po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Podkreśliła, że słowo "Solidarność" zobowiązuje. "Co sobie wywalczyliśmy? Gwizdy, brak szacunku dla innych"- mówiła, odnosząc się do gwizdów, którymi część związkowców reagowała na wystąpienie Donalda Tuska.
Działaczka opozycji podkreślała, że wszyscy - zarówno z Prawa i Sprawiedliwości, jak i z Platformy Obywatelskiej - razem walczyli z komunizmem i powinni się nawzajem szanować. Dodała, że część działaczy zapomina o tym, że wraz z "Solidarnością" nie działali tylko bracia Kaczyńscy, ale też premier Tusk oraz pierwszy niekomunistyczny premier Tadeusz Mazowiecki.
IAR