Społeczeństwo
Katastrofa śmigłowca LPR
2009-11-20, 20:57
Piloci, którzy byli w helikopterze Lotniczego Pogotowia Ratunkowego są w dobrym stanie - zapewnił dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po południu helikopter uległ awarii podchodząc do lądowania na warszawskim lotnisku Bemowo.

Szef LPR Robert Gałązkowski wyjaśnił, że jeden z pilotów po badaniach w szpitalu wrócił do pogotowia lotniczego i został przesłuchany przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Drugi pilot także został przebadany i obecnie znajduje się w szpitalu wojskowym na Szaserów. - Nie ma żadnych objawów zagrażających jego życiu - zapewnił dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Awarii uległ śmigłowiec Agusta 109 Power, który od 4 lat służy Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu i przelatał 2,5 tysiąca godzin. W czerwcu przeszedł gruntowny przegląd techniczny.

Jak zapewnił dyrektor Robert Gałązkowski, piloci byli doświadczeni, jeden z nich miał uprawnienia egzaminatora państwowego. Załoga śmigłowca wykonywała lot egzaminacyjny, który każdy pilot musi obowiązkowo raz w roku odbyć aby podtrzymać uprawnienia.

Robert Gałązkowski dowiedział się od jednego z pilotów, że do wypadku doszło podczas lądowania. - W pewnym momencie helikopter wpadł w gwałtowne drgania, przez co uszkodzone zostały istotne elementy maszyny. Śmigłowiec nie nadaje się nawet do remontu - zaznaczył szef LPR.

Gałązkowski nie wyklucza, że w chwili wypadku doszło do zjawiska rezonansu przyziemienia, czyli drgań mogących spowodować nawet rozpad śmigłowca na części.

Stan maszyny - jak zapewnił dyrektor Gałązkowski - był dobry. To jedyny tego typu śmigłowiec latający w Polsce. Obsługuje go pięciu mechaników - trzech z nich posiada najwyższe kwalifikacje.

Jest to duża strata dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Warszawa pozostaje bez helikoptera. W razie potrzeby będą używane maszyny z Łodzi, Kielce, Lublina lub Płocka. Komisja Badania Wypadków Lotniczych wyjaśnia przyczyny zdarzenia.

IAR